- Gazu! Gazu!- krzyczał Jacek do Placka, kiedy biegli jak szaleni do stojącego na peronie metra. Jacek wskoczył do wagonu w ostatniej chwili - a przed Plackiem drzwi się zamknęły. Idąc wzdłuż peronu rozmyślał czy biec do taksówki czy też jechać następnym pociągiem metra. - Jadę metrem - zdecydował - to tylko jedna stacja, a zresztą już podjeżdża. Wysiadł na następnej stacji i bez zbędnego rozglądania się, szybko wspinał się po schodach do wyjścia. Już był prawie u ich szczytu kiedy poczuł klepnięcie w ramie. Obejrzał się i..... spojrzał wprost w wielkie ze zdziwienia jak kurze jajka klasy XL oczy Jacka . - Jak ty to zrobiłeś - wyszeptał zdumiony Jacek - przecież ani chwilę nie czekałem na ciebie, idę prosto z wagonu. Teleportacja czy co? - Zawsze mi mówili speedy Palcek - prychnął Placek niby lekceważąco. I sam nie mógł pojąć dlaczego to Jacek go dogonił a nie on Jacka. To jak to było możliwe? |